87 lat temu, 11 sierpnia 1937 roku Nikołaj Jeżow, zwany zasłużenie "krwawym karłem" wydał rozkaz nr 00485 czyli eksterminację mniejszości polskiej w granicach ZSRR, którą uznano w całości za element kontrrewolucyjny i szpiegowski. Przypomnijmy, że tysiące Polaków znalazły się tam po niechlubnym traktacie ryskim głównie negocjowanym przez endecję. I tym samym pozostawiono rodaków własnemu losowi oraz wydłużono granice z ZSRR. I jak sowiety wielkie i szerokie rozpoczęto usuwać "brud polski" jak mawiał tow. Stalin, strzałem w potylicę, rozłupywaniem czaszek młotem i innymi wymyślnymi czekistowskimi metodami (jakiś fetysz mają ci Rosjanie do używania kafarów). Od terenów białoruskich i ukraińskich, aż po syberyjskie tajgi polowano na "reakcyjny polski element". Zanim jednak doszło do "humanitarnej" egzekucji ofiary musiały przejść piekło tortur z wyrwanymi paznokciami, wybitymi zębami, łamanymi stawami, głodzeniem, zbiorowymi gwałtami. Niektórzy mogli liczyć na "łaskę" oprawców i trafić do łagrów, by tam umrzeć z głodu, wyczerpania, zimna, ewentualnie dalszych tortur, a kobiety dodatkowo zapoznały się z "rosyjską kulturą" będąc gwałcone przez urków, czyli łagrowych kryminalistów. Według ostrożnych szacunków wymordowano minimalnie 111 tysięcy, a kolejne 40 tys. wywieziono wgłąb ZSRR i koszmar łagrów skazał na śmierć kolejne tysiące. Nie licząc dzieci, które po utracie rodziców błakały się po miastach, dworcach, wsiach, często umierając z głodu jak wiele sowieckich sierot, którymi nikt się nie interesował.
Operacja polska NKWD wpisuje się w całość terroru stalinowskiego w latach 1937-38. Oczywiście eufemistycznie nazywając to "wypaczeniami", temu też ofiary w tej narracji są tylko statystyk (niektórzy polscy prawicowcy przypominają, że bolszewicy również wymordowali wtedy około 1000 polskich komunistów, więc wg pokrętnej logiki wyświadczyli nam przysługę, a akcje była wymierzona w opozycję komunistyczną, więc reszta ofiar nie ma co się przejmować). Giną w morzu innych objętych represjami, które coraz częściej nazywa się łagodniej lub o nich zapomina, by nie psuć relacji. Sprawę zostawiono historykom, już nawet narodowa pamięć się o nich nie upomina, ofiary nie wołają, o zemstę nie krzyczą. Nie ma nigdzie banerów, rocznic, rac, odczytów, pikiet. Akcja zorganizowana przez instytucje terroru, jaką było NKWD, która ma ciągłość administracyjna w dzisiejszej Rosji w postaci FSB a uprzednio KGB nie ma żadnego odzewu w mediach. W Rosji istnieje ciągłość pomiędzy kadrami służb i nigdy nie były dekomunizowane, dawni oprawcy stalinowscy uczyli swych następców z KGB, a ci z FSB. Nie było tam żadnej dekomunizacji. NKWD to nie jest jakaś organizacja, na której ktoś opiera mit narodowowyzwoleńczy tylko ciągła struktura pod zmienianą nazwą. W gabinetach tych instytucji nadal wiszą portrety zbrodniarzy i architektów takich operacji.
Prawdziwi patrioci cierpią tu amnezje, kibice zajmują sie tematami bieżącymi i modnymi, polityka historyczna III RP na szczeblach oficjalnych również niewiele z tym robi. A mówimy tu o brutalnym bestialskim ludobójstwie na szerszą skalę niż Wołyń, którego dokonano, zanim rozpętało się piekło II wojny światowej.
Podobny los zapomnienia tyczy się też ofiar Obławy augustowskiej prawdopodobnie zakopanych w masowej mogile zaraz za płotem granicznym z Białorusią gdzie urządzono ad hoc rezerwat pod rządami Łukaszenki. Czy tu ktoś upomina się o ekshumacje? Gdzie te rozwrzeszczane tłumy konfederatów, antysystemowców myślących samodzielnie domagających się reparacji? Dziwnym trafem w obu tematach panuje cisza. Już większy krzyk był o rozlanie farby na ambasadorze FR.
Ofiary rozkazu 00485 i innych sowieckich zbrodni na narodzie polskim zasługują na pamięć czy realistyczne zapomnienie? Jak narazie jednymi z niewielu, którzy pamiętają, prócz IPN jest środowisko nacjonalistow. I to w skali tych wszystkich głośnych rocznic, emocji, wojny i zagrożenia ze strony Rosji jest naprawdę smutne.
87 lat temu, 11 sierpnia 1937 roku Nikołaj Jeżow, zwany zasłużenie "krwawym karłem" wydał rozkaz nr 00485 czyli eksterminację mniejszości polskiej w granicach ZSRR, którą uznano w całości za element kontrrewolucyjny i szpiegowski. Przypomnijmy, że tysiące Polaków znalazły się tam po niechlubnym traktacie ryskim głównie negocjowanym przez endecję. I tym samym pozostawiono rodaków własnemu losowi oraz wydłużono granice z ZSRR. I jak sowiety wielkie i szerokie rozpoczęto usuwać "brud polski" jak mawiał tow. Stalin, strzałem w potylicę, rozłupywaniem czaszek młotem i innymi wymyślnymi czekistowskimi metodami (jakiś fetysz mają ci Rosjanie do używania kafarów). Od terenów białoruskich i ukraińskich, aż po syberyjskie tajgi polowano na "reakcyjny polski element". Zanim jednak doszło do "humanitarnej" egzekucji ofiary musiały przejść piekło tortur z wyrwanymi paznokciami, wybitymi zębami, łamanymi stawami, głodzeniem, zbiorowymi gwałtami. Niektórzy mogli liczyć na "łaskę" oprawców i trafić do łagrów, by tam umrzeć z głodu, wyczerpania, zimna, ewentualnie dalszych tortur, a kobiety dodatkowo zapoznały się z "rosyjską kulturą" będąc gwałcone przez urków, czyli łagrowych kryminalistów. Według ostrożnych szacunków wymordowano minimalnie 111 tysięcy, a kolejne 40 tys. wywieziono wgłąb ZSRR i koszmar łagrów skazał na śmierć kolejne tysiące. Nie licząc dzieci, które po utracie rodziców błakały się po miastach, dworcach, wsiach, często umierając z głodu jak wiele sowieckich sierot, którymi nikt się nie interesował.
Operacja polska NKWD wpisuje się w całość terroru stalinowskiego w latach 1937-38. Oczywiście eufemistycznie nazywając to "wypaczeniami", temu też ofiary w tej narracji są tylko statystyk (niektórzy polscy prawicowcy przypominają, że bolszewicy również wymordowali wtedy około 1000 polskich komunistów, więc wg pokrętnej logiki wyświadczyli nam przysługę, a akcje była wymierzona w opozycję komunistyczną, więc reszta ofiar nie ma co się przejmować). Giną w morzu innych objętych represjami, które coraz częściej nazywa się łagodniej lub o nich zapomina, by nie psuć relacji. Sprawę zostawiono historykom, już nawet narodowa pamięć się o nich nie upomina, ofiary nie wołają, o zemstę nie krzyczą. Nie ma nigdzie banerów, rocznic, rac, odczytów, pikiet. Akcja zorganizowana przez instytucje terroru, jaką było NKWD, która ma ciągłość administracyjna w dzisiejszej Rosji w postaci FSB a uprzednio KGB nie ma żadnego odzewu w mediach. W Rosji istnieje ciągłość pomiędzy kadrami służb i nigdy nie były dekomunizowane, dawni oprawcy stalinowscy uczyli swych następców z KGB, a ci z FSB. Nie było tam żadnej dekomunizacji. NKWD to nie jest jakaś organizacja, na której ktoś opiera mit narodowowyzwoleńczy tylko ciągła struktura pod zmienianą nazwą. W gabinetach tych instytucji nadal wiszą portrety zbrodniarzy i architektów takich operacji.
Prawdziwi patrioci cierpią tu amnezje, kibice zajmują sie tematami bieżącymi i modnymi, polityka historyczna III RP na szczeblach oficjalnych również niewiele z tym robi. A mówimy tu o brutalnym bestialskim ludobójstwie na szerszą skalę niż Wołyń, którego dokonano, zanim rozpętało się piekło II wojny światowej.
Podobny los zapomnienia tyczy się też ofiar Obławy augustowskiej prawdopodobnie zakopanych w masowej mogile zaraz za płotem granicznym z Białorusią gdzie urządzono ad hoc rezerwat pod rządami Łukaszenki. Czy tu ktoś upomina się o ekshumacje? Gdzie te rozwrzeszczane tłumy konfederatów, antysystemowców myślących samodzielnie domagających się reparacji? Dziwnym trafem w obu tematach panuje cisza. Już większy krzyk był o rozlanie farby na ambasadorze FR.
Ofiary rozkazu 00485 i innych sowieckich zbrodni na narodzie polskim zasługują na pamięć czy realistyczne zapomnienie? Jak narazie jednymi z niewielu, którzy pamiętają, prócz IPN jest środowisko nacjonalistow. I to w skali tych wszystkich głośnych rocznic, emocji, wojny i zagrożenia ze strony Rosji jest naprawdę smutne.
With the administration mulling over limiting access to doxxing groups, a prominent Telegram doxxing group apparently went on a "revenge spree." Matt Hussey, editorial director of NEAR Protocol (and former editor-in-chief of Decrypt) responded to the news of the Telegram group with “#meIRL.” Just at this time, Bitcoin and the broader crypto market have dropped to new 2022 lows. The Bitcoin price has tanked 10 percent dropping to $20,000. On the other hand, the altcoin space is witnessing even more brutal correction. Bitcoin has dropped nearly 60 percent year-to-date and more than 70 percent since its all-time high in November 2021. The group also hosted discussions on committing arson, Judge Hui said, including setting roadblocks on fire, hurling petrol bombs at police stations and teaching people to make such weapons. The conversation linked to arson went on for two to three months, Hui said. The optimal dimension of the avatar on Telegram is 512px by 512px, and it’s recommended to use PNG format to deliver an unpixelated avatar.
from us